Moja szklana kula mówi: To nie będzie rok Linuksa!

W ostatnich latach, chwilę przed rozpoczęciem kolejnego roku mówiło się, że to będzie rok linuksa. Nie trzeba mieć szklanej kuli (choć ja ją mam!), aby stwierdzić że to jest bełkot zatwardziałych fanów systemów spod znaku Linuksa. A prawda jest z goła odmienna – 2013 rok nie będzie rokiem, w którym będzie można powiedzieć, że jest to rok Linuksa.

Czytaj dalej Moja szklana kula mówi: To nie będzie rok Linuksa!

GOG na Linuksa? Jeśli grasz na Linuksie powiedz im to.

Warto rzucić okiem na jedną z pozycji listy życzeń w serwisie GOG.com. Użytkownik o nicku JudasIscariot (hmmm…) założył wątek w sekcji, gdzie użytkownicy mogą podzielić się swoimi pragnieniami z twórcami tej genialnej platformy. Czy GOG.com zwróci uwagę na niszową platformę systemową? Z resztą z podobną prośbą do serwisu zgłosili się użytkownicy Mac OS X.

Czytaj dalej GOG na Linuksa? Jeśli grasz na Linuksie powiedz im to.

Nawrócony na Ubuntu

Nowa wersja mojego bloga w przygotowaniu, wpisy są synchronizowane z nim na bieżąco, tymczasem, po kilku tygodniach testów, i dochodzenia do szewskiej pasji z systemem pakietów openSUSE ten słodki i piękny system został przeze mnie porzucony. Porzucony na rzecz pana z RPA – Ubuntu. Pan Ubuntu przywitał już się na nowo z moimi partycjami, ale od początku. Gdyby wziąć wygląd susła, całą jego kreację i włożyć do dystrybucji opartej o Debiana, lub jakąkolwiek inną wariację tej dystrybucji to na pewno by można było uzyskać dużo lepszy efekt. Plusów openSUSE ma całkiem sporo, aby nie było, że obrzucam dystrybucję gównem. Po pierwsze user-friendly. Mamy menu start, mamy cały system postawiony od ręki, instalator przyjemny i nie odstraszający, nVidia ma swoje repo dla niego i ogólnie słodko i miło. Problem się zaczyna, jak chcemy coś konfigurować. Wtedy nasz zielony słodziak zaczyna się robić irytujący. Ciągłe przeładowywanie, analizowanie, przeładowywanie, analizowanie – normalnie zaraz zejdę z tego świata! Jeszcze gorzej jest z instalacją pakietów. W sieci nie doszukałem się względnie nowej wersji pakietu gry Warzone 2100 pod openSUSE. I nie mówię tutaj, aby była najnowsza, ale no… wersja 2.0 mi nie wystarcza, bo nie mogę używać save z 2.1, które „wygrałem” w poprzednim Ubuntu. Po drugie – Instalacja pakietów to koszmarnie długi, monotonny proces :( Grupa rozwijająca openSUSE powinna coś z tym zrobić. Ubutnu demonem prędkości nie jest, ale to co tam zobaczyłem skutecznie mnie odstraszyło na jakiś rok, może dwa od tej dystrybucji.

Podsumowując, przed wywaleniem openSUSE przekopiowałem sobie style GTK na pendrive i zapodałem do Ubuntu. Z openSUSE wyniosłem jeszcze Banshee, napisany w Mono program do obsługi biblioteki multimediów – dużo lepiej się sprawdza, niż stary Rythmbox.

Chyba się przekabaciłem, czyli openSUSE

A więc tak :) Od jakiegoś czasu pracowałem sobie w xVMie na openSUSE w wersji 11.0 i szczerze powiedziawszy to bardzo przekonywująca dystrybucja. W porównaniu z 10.2, którą miałem nieprzyjemność używać, wersja 11.0 reprezentuje całkowicie inny poziom. Nie dość, że ktoś postarał się o to, aby nie raziła jakimiś niedoróbkami w wyglądzie, to jeszcze ma bardzo dużo przyjaznych narzędzi obsługi już samego systemu, sprzętu itd. Tak, wiem… można to sobie w pliku tekstowym wygrzebać, ale ja jestem klikaczem jeżeli chodzi o konfigurację (no może poza szczególnymi wyjątkami, jak konfiguracja PHP, Apache czy MySQL, które lubię mieć pod bardzo ścisłą kontrolą – do reszty systemu nie przykładam uwagi, z racji tego, że nie ma być to maszyna, która ma chodzić przez 24h/dobę.

Cieszy obsługa mojej klawiatury (MS Natural Egonomic Keyboard 4000), jak również mojej karty telewizyjnej. Tak więc na razie żegnam się z pół-Debianem, zwanym też Ubuntu i przechodzę na ciemną stronę mocy :) Na jak długo? Jeżeli natrafię na coś, co mnie zirytuje i bedzie nie do przeskoczenia to zawsze płytka z Ubu jest pod ręką. Oczywiście openSUSE z Gnome…. KDE 3.5.9 to brzydkie, choć konfigurowalne bydle, ale KDE 4 to piękna pomyłka… jak dotychczas :-) C’mon developerzy KDE! Co z wami?

Pierwsze wrażenia z openSUSE, uwolnionym z maszyny wirtualnej – już wkrótce :)