WWDC 2016: Rewolucja nadeszła, ale od innej strony

WOW! Nie lubię brzmieć jak ekhm… entuzjasta Apple’a. Ale przyznaję, że firma prowadzona przez Tima Cook’a pokazała pazury. Ale nie do końca w sposób, w jaki bym chciał.

W poprzednim wpisie wyrażałem nadzieję, że Apple wróci jednak do swoich korzeni. Tak się nie stało – no, może poza nową nazwą dla OS X – macOS to powrót do lat ’90 ;)

To jednak nie szkodzi, bo motywem przewodnim całej prezentacji było pokazania portfolio produktów, które działają wspólnie i zachowują się podobnie. Od paru lat przekonuję się, że (co właściwie troszkę niepokojące) im więcej produktów ich posiadasz, tym lepsze będzie “doświadczenie” z pracy na takim sprzęcie.

Po zapowiedzi iOS 10, macOS 10.12 czy nowego tvOS’a właśnie nie mogę wątpić w takie twierdzenie. Szczególnie kluczowa jest integracja dwóch pierwszych systemów ze sobą. Nie jest tajemnicą, że urządzenia Apple’a wymieniają bezprzewodowo informacje pomiędzy sobą, często bez udziału chmury.

Pamiętam parę lat temu jak problematyczne w działaniu były takie funkcje jak Instant Hotspot, pozwalający natychmiast zrobić z iPhone’a hotspot dla urządzeń zalogowanych na tym samym koncie iCloud.

Dziś jednak wydaje się, że pewne problemy wieku dziecięcego tego typu technologii zostały już zażegnane. Apple czuje się na tyle pewnie, aby zacząć używać dokładnie tych samych technik do przekazywania informacji o potwierdzeniu płatności. Wreszcie stanie się możliwe odblokowanie MacBooka tylko przez obecność w pobliżu urządzenia mobilnego. Nie mówiąc już o takiej “pierdole” jak uniwersalny schowek.

Jedyny znak zapytania mam wobec funkcji automatycznego przenoszenia starszych plików do chmury iCloud. Nie jestem co do tego przekonany z dwóch powodów

  1. Chmury czy tego chcemy czy nie są awaryjne. Nie ma w 100% działającej dobrze chmury. Zapytajcie klientów Amazon Web Services i Microsoft Azure o ich dane, gdy nieszczęśliwie w okolice centrum danych uderzył piorun.
  2. O ile szanuję Apple za to jak radzą sobie z prywatnością użytkowników w przypadku np. takich funkcji jak TouchID, o tyle gdy świadomie coś wędruje do chmury to użytkownik naturalnie powinien założyć, że te dane mogą zostać wbrew jego woli opublikowane.

Inną kwestią jest synchronizacja katalogów Muzyki, Dokumentów czy Pulpitu pomiędzy urządzeniami. Jest to rewelacyjny pomysł, ponieważ Apple właśnie naprawiło jedną z najgorszych rzeczy związanych z takimi e-dyskami, czyli zarządzanie katalogami. Dropbox, Google Drive i pozostałe tego typu usługi synchronizują jedynie jeden katalog. Tutaj synchronizowany jest “profil” użytkownika.

Mówiąc o przystawce TV jako o hoście dla zarządzania urządzeniami w domu Apple chce też wejść na nowe ścieżki. Przez lata rozwijany było HomeKit – interfejs ujednolicający “inteligentne” urządzenia domowe. Dziś dostajemy aplikację Home, która wraz w połączeniu z Siri będzie automatyzować poszczególne sceny, dzięki Apple TV – również zdalnie. Może się więc okazać, że taki produkt będzie dosyć opłacalny, bo dedykowane stacje potrafią kosztować od 1000 zł w górę. Za Apple TV zapłacimy mniej, a dostajemy jeszcze przystawkę telewizyjną.

Uwaga testy! :)

macOS 10.12 Sierra

Jak zapewne dobrze wiecie, lubię testować różne rzeczy zaraz jak są one udostępniane. Zazwyczaj moje artykuły na ten temat lądowały na dobrychprogramach, ale od kiedy nie jestem już związany z tym portalem to naturalnym domem dla moich publikacji będzie ta strona. Mam dostęp zarówno do macOS 10.12, iOS 10 jak i tvOS. Wkrótce postaram się napisać swoje przemyślenia na temat pierwszych testowych wydań. Możecie też spodziewać się też jakiś publikacji nawiązujących do tych testów, wielkim nieobecnym na dzisiejszej konferencji okazał się iTunes 13, Apple tradycyjnie wydaje tą aplikację z lekkim poślizgiem względem pierwszych testowych wydań macOS’a.

P.S. Można wywalić większość systemowych aplikacji w iOS 10 <3