„Zamień kluseczki na figurę laseczki” – nowa, gorsza i najgorsza reklama

Och…. już przebolałem  reklamę z lekkim nietrzymaniem moczu. Ostatnio nie miałem za dużo czasu na analizowanie nowych, przedwiosennych reklam w TV ale jest jedna, która wpadła w w głowę tak bardzo, że postanowiłem ją tutaj opisać. Chodzi o reklamę suplementu diety Goodbye Appetite, która ostatnio trafiła do mediów. Nie wiem co tknęło twórców tej reklamy do pójścia tą drogą… może alkoholizm? W każdym bądź razie jest to najgorsza reklama ostatniego roku, ostatnich dwóch lat czy nawet dekady – i to w wielu kategoriach. 

Przed rozprawieniem się z reklamą pozwolę producentowi produktu na słowo wstępu:

[Goodbye Appetite - dop. Tomick] To innowacyjny suplement diety. Pęczniejąc w przewodzie pokarmowym zwiększa uczucie sytości. Mniej jesz, szybciej chudniesz! Goodbye Appetite nie wywołuje wzdęć i dyskomfortu trawiennego. Odchudzanie jeszcze nigdy nie było tak proste!

Reklama jest tak czerstwa jak chleb zostawiony przy śmietniku dla wędkarzy.  Zaczynimy od pięknej melodii z jakiegoś Melodyloops.com czy innego tego typu serwisu – brzmi strasznie sztucznie i irytuje,  lepszy MIDI były już chyba dostarczone razem z Windows 95. Dwa: aktorzy. Widziałem wiele reklam środków, które miały pomagać w walce z nadwagą, ale zaproponowanie pracy kobiecie z tak uklepanymi włosami to duży, duży błąd. Wygląda jakby te włosy były nijakie i przetłuszczone. Może tak autorzy reklamy widzą osoby piaszczyste: obżerające się jak świnie przy chlewie, tłuste, nieumyte. No ok – kwestia estetyki. Możliwe, że aktorka miała reprezentować najgorsze pierwsze skojarzenia u klientów.

Trzy: dialogi. To one tworzą reklamę Goodbye Appetite. Niestety nie znalazłem informacji, w której agencji reklamowej dialogi zrealizowano gdzieś między obiadem a wyjściem do kibla więc nie mogę pogratulować im „dobrze” wykonanej roboty. Teksty są bardziej denne od Lekkiego Nietrzymania Moczu. Ba, gdy dotarły do dotychczasowej rekordzistki pożyczyły od niej łopatę i pogłębiały osiągnięte już dno. Nie będę wam psuł niespodzianki i przytaczał cytatów z reklamy, ale jest to tragedia. Na dodatek dubbing w reklamie brzmi jak z niskobudżetowego niemieckiego pornola albo z telezakupów Mango.

A więc dziękuję firmie VitaDirect za odkrycie nieznanego, za wyznaczanie nowych trendów  w reklamie, za parcia na przód bez względu na to jak bardzo robicie ze swoich klientek i klientów (tak, jest wersja dla mężczyzn) skończonych idiotów.

  • http://grzglo.jogger.pl Grzegorz

    >Teksty są bardziej denne od Lekkiego Nietrzymania Moczu. Ba, gdy dotarły do dotychczasowej rekordzistki pożyczyły od niej łopatę i pogłębiały osiągnięte już dno.

    Surowa, ale słuszna ocena. Wykonanie, aktorzy i teksty są tak tragiczne, że nie mieszczą się w żadnej skali żenady i tandety.