Ubuntu

Linux stanie w domu?

Wydawać by się mogło, że obecny okres dla systemów open source jest doskonałą okazją do tego, aby zaprezentować swoje niezaprzeczalne plusy światu i przekonać większą grupę użytkowników do siebie, do darmowej alternatywy względem systemu Microsoftu. Tak się niestety nie dzieje. Mamy rok 2009, rok największego kryzysu gospodarczego od 1930 roku a co nowego w świecie linuksa? Nowe powiadomienia w Ubuntu, kolejne przyspieszenie _startu_ systemu. Czytaj więcej…

Coś a’la Windows Live Writer?

Dziś mam do Was, drodzy parafianie,  małe pytanie: Jako, że powoli kończę migrację Windows Vista Home Premium spowrotem na Linuksa (na laptopie). Czy znacie jakiś edytor tekstu, wspomagający tworzenie wpisów na blogu? Jak wcześniej pisałem Windows Live Writer to idealny program do współpracy z WordPressem i teraz zastanawiam się, czy jest coś podobnego na Tuksa.

Ech… pozdrawiam AMD/ATI, którzy próbują wydać dokumentację z instrukcjami do obsługi grafiki 3D dla kart opartych o R635 ;P Jeszcze tak na prawdę tylko to trzyma mnie przy WVHP, ponieważ moja ulubiona gra- Red Alert 3 w WineHQ ma status „Gold”, a moja ulubiona „rzeźnia” – Unreal Tournament III za jakiś czas powinna już posiadać swojego natywnego klienta pod Ubu. Dodam tylko, że na biurku z nVidią nie ma problemu ;)

Toshiba A300-1GN, a Ubuntu

[singlepic=53,320,240,web20,center]

Tak własnie sobie pomyślałem, że czas już stać się mobilnym – wiecie… nosić ze sobą taki elektroniczny gadżet ze sobą wszędzie, dzięki któremu sprawdzę pocztę, pogadam na GG, jak również pogram. Przy moim budżecie padło na laptopa Toshiba A300-1GN. Elegancki, podzespoły w całkiem, całkiem i jakoś tak cieplej się robi na duchu jak się widzi takiego laptopka :-)  Zaznaczam, że Toshiba to dość sprzedajna firma i umywa ręce od wspierania jakiś pokrzacznych systemów operacyjnych jakiejś bandy idiotów, którzy nie akceptują zamulonej programami typu Google Desktop cz McAfee Visty.

Całe szczęście jest jednak ktoś na tym świecie, kto stwierdził, że można być tym fajniejszym, wygodniejszym i bezpieczniejszym. Do zmagań w walce z całym hardwarem mojego cacka stanął na początku Ubuntu 8.04. Przegrał po hmmm.. 2 minutach, jak podczas bootowania się po prostu wywala z errorem. No ale traf tak chciał, że właśnie sobie ściągałem obraz ISO wersji 8.10 Alfa 5, która już grzecznie, bez krzyków i całkiem sympatycznie zainstalowała się na moim laptopie.

Kablem go, Kablem!

O dziwo: w sesji LiveCD mam dostęp do połączenia sieciowego (przy pomocy kabelka, bo wireless sobie zostawiam na deser :-) ), takiego połączenia już niestety nie uzyskuję po instalacji systemu na dysku laptopa.Poszukałem więc sobie informacji, jak (i czy w ogóle) system widzi jakieś urządzenia sieciowe. Co się okazało: widzi. Sprzęt dumnie napina muskuły witając się ze mną jako Realtek RTL8101E. Znając już imię mojego nowego kolegi zapytałem mojego starego kumpla Google o co chodzi. Otrzymałem odpowiedź, że podobno w jądrach większości dystrybycji jest sterownik powiedzmy sobie szczerze – marnej reputacji. Wymieniłem sterownik wg. instrukcji:

Check whether the built-in driver, r8169.ko (or r8169.o for kernel 2.4.x), is installed.
# lsmod | grep r8169

If it is installed, please remove it.
# rmmod r8169
note: If the built-in driver cannot removed by rmmod, please edit /etc/modprobe.conf and comment ‘alias eth0 r8169′. Then, remmove it again or reboot your computer.

Unpack the tarball :
# tar vjxf r8101-8.aaa.bb.tar.bz2

Change to the directory:
# cd r8101-8.aaa.bb

If you are running the target kernel, then you should be able to do :

# make clean modules    (as root or with sudo)
# make install
# depmod -a
# insmod ./src/r8101.ko    (or r8101.o for kernel 2.4.x)

You can check whether the driver is loaded by using following commands.

# lsmod | grep r8101
# ifconfig -a

Co ku mojej uciesze dało porządane rezulataty :-) I już mogłem ściągać pakiety do aktualizacji ( jak wiadomo warto być z aktualizacjami – szczególnie przy niestabilnych jeszcze wydaniach ).

WiFi, iFiW

Teraz czas na kartę sieciową, ale tą bezprzewodową. Udało mi się już trafić na okres, kiedy to Intel wypuścił już sterowniki do urządzeń „5100″ (choć moja karta przedstawia się jako  Intel Corporation Device 4232). W nowej wersji Ubuntu, dzięki nowej wersji jądra,  karta WiFi działa „out-of-box”.

Bluetooth

W laptopie został zainstalowany moduł firmy Broadcom. Zaowocowało to tym, że urządzenie było kompletnie niewidoczne (Windows twierdzi, że jest to urządzenie USB) pod poleceniem lsusb, jak również nie dostawałem wyników w hcitool dev. Po instalacji pakietu b43-firmware (z zaznaczoną opcją Fetch przy konifugracji pakietu) pojawiło się urządzenie i przeprowadziłem pierwszą, udaną komunikację ze swoją komórką.

Multimedialne jest… wszystko :-)

Wszystkie klawisze multimedialne pod Ubuntu działają i mają się dobrze. Rhytmbox doskonale rozumie polecania, wydawane przy pomocy klawiszy.

Kto zawalił?

Zawaliło ATI :-) Mój Radeon 3650 Mobility nie jest obsługiwany pod linuksem. Są dwie przeszkody: najnowsze sterowniki od ATI (wersja 8.9) nie wspierają X.org 7.4. Downgrade mija się z celem w przypadku Ubuntu 8.10. Nie po to się wydaje nowsze, poprawione oprogramowanie, aby później użytkownicy byli zmuszani do downgade’u :-( Po drugą przeszkodą jest to, że ta wspaniała karta graficzna nie posiada wsparcia swojego producenta. Możliwe, że po udostępnieniu nowych wersji najpopularniejszych dystrybucji, to pojawią się upragnione sterowniki :-) Można oczywiście skorzystać z otwartego sterownika RadeonHD w najnowszej wersji (1.2.1 w momencie pisania wpisu).

A reszta?

Reszta urządzeń raczej działa. Piszę raczej, bo jak na razie nie zauważyłem jakiś specjalnych odejść od normy.

Playdeb beta już jest!

Twórcy jednego z największych na świecie repozytoriów „debowych” wersji programów , zgodnie z zapowiedziami, uruchomili serwis Playdeb.net w wersji beta. Playdeb.net wystartował 1 września 2008 roku. Jego celem jest stworzenie jak najbardziej kompletnego repozytorium z grami pod systemy oparte o system pakietów DEB. Projekt początkowo nosił nazwę Playbuntu, lecz firma Canonical nie udzieliła pozwolenia na taką nazwę. Serwis zawiera aktualne wersje najpopularniejszych gier na platformę Linux, gdzie znajdziemy takie tytuły, jak Urban Terror, Enemy Territory, WarZone 2100,  Alien Arena 2007 czy FreeCiv. Wszystkich gier jest jeszcze mało ale zapewne dojdą nowe tytuły wkrótce, bo zamierzeniem autorów jest przeniesienie wszystkich gier z getdeb.net do Playdeb.net. Oczywiście na sam koniec już magiczny url do repozytoriów Playdeb.net:

deb mirror://www.getdeb.net/playdeb-mirror/hardy/// hardy/

Do pobierania paczek ze strony playdeb.net wymagany jest pakiet apturl (standardowo zainstalowany w Ubuntu 8.04)

Mój ulubiony program na Ubutnu, napisany jest w .NET

[singlepic=50,500,375,watermark,center]

Jaki to program? To Banshee. O dziwio nie muli, nie przywiesza się. Ma tendencję raczej do po prostu działania. Banshee to odtwarzacz multimedialny, dedykowany platformie *niksowej. Został napisany tak konkretnie to w C#. Kiedyś używałem AmaroKa, ale jego rozwój mnie nie zadowala, poza tym przy okazji ładował mi do pamięci 3/4 KDE, więc poszukałem alternatywy. Znalazłem ją przy okazji testów openSUSE i zostałem normalnie oczarowany prostotą, szybkością oraz stabilnością programu. Wszystko, czego potrzebuję znajduję się w nim. Autorzy na szczęście pomyśleli o jakimś systemie wtyczek dla programu. Otwiera bez problemu najpopularniejsze formaty, jest dedykowany środowiskom graficznym, opartym o GTK. Jeżeli szukacie jakiegoś odtwarzacza multimediów to musicie spróbować i przetestować ten oto przemiły program :-) Oczywiście oto repozytorium, aby mieć najnowszą wersję:

deb http://ppa.launchpad.net/banshee-team/ubuntu hardy main

Małe wyjaśnienie co do tego obrazka wyżej: zwykle jest na odwrót – to panowie z Redmond lubią korzystać z dobrodziejstw Open Source – w tym wypadku, dość przewrotnie – jest dokładnie na odwrót.

Aktualna Mozilla pod Ubuntu

Jako, że Ubuntu jest taką dystrybucją, do której, po wydaniu stabilnej wersji nie są dokładane żadne nowe pakiety, a jedynie udostępniane są poprawki bezpieczeństwa to postanowiłem sobie z racji swojej sympatii do nowinek ze stajni Mozilli poszukać repozytornium, które będzie mi udostępniało możliwość szybkiej instalacji najnowszych wersji Firefoksa, czy Thunderbirda. Co ciekawe: w repozytorium wiszą również testowe wersje Firefoksa 3.1 oraz Thunderbirda 3.0. Oto magiczny url dla sources.list:

deb http://ppa.launchpad.net/fta/ubuntu hardy main

Nawrócony na Ubuntu

Nowa wersja mojego bloga w przygotowaniu, wpisy są synchronizowane z nim na bieżąco, tymczasem, po kilku tygodniach testów, i dochodzenia do szewskiej pasji z systemem pakietów openSUSE ten słodki i piękny system został przeze mnie porzucony. Porzucony na rzecz pana z RPA – Ubuntu. Pan Ubuntu przywitał już się na nowo z moimi partycjami, ale od początku. Gdyby wziąć wygląd susła, całą jego kreację i włożyć do dystrybucji opartej o Debiana, lub jakąkolwiek inną wariację tej dystrybucji to na pewno by można było uzyskać dużo lepszy efekt. Plusów openSUSE ma całkiem sporo, aby nie było, że obrzucam dystrybucję gównem. Po pierwsze user-friendly. Mamy menu start, mamy cały system postawiony od ręki, instalator przyjemny i nie odstraszający, nVidia ma swoje repo dla niego i ogólnie słodko i miło. Problem się zaczyna, jak chcemy coś konfigurować. Wtedy nasz zielony słodziak zaczyna się robić irytujący. Ciągłe przeładowywanie, analizowanie, przeładowywanie, analizowanie – normalnie zaraz zejdę z tego świata! Jeszcze gorzej jest z instalacją pakietów. W sieci nie doszukałem się względnie nowej wersji pakietu gry Warzone 2100 pod openSUSE. I nie mówię tutaj, aby była najnowsza, ale no… wersja 2.0 mi nie wystarcza, bo nie mogę używać save z 2.1, które „wygrałem” w poprzednim Ubuntu. Po drugie – Instalacja pakietów to koszmarnie długi, monotonny proces :( Grupa rozwijająca openSUSE powinna coś z tym zrobić. Ubutnu demonem prędkości nie jest, ale to co tam zobaczyłem skutecznie mnie odstraszyło na jakiś rok, może dwa od tej dystrybucji.

Podsumowując, przed wywaleniem openSUSE przekopiowałem sobie style GTK na pendrive i zapodałem do Ubuntu. Z openSUSE wyniosłem jeszcze Banshee, napisany w Mono program do obsługi biblioteki multimediów – dużo lepiej się sprawdza, niż stary Rythmbox.

Chyba się przekabaciłem, czyli openSUSE

A więc tak :) Od jakiegoś czasu pracowałem sobie w xVMie na openSUSE w wersji 11.0 i szczerze powiedziawszy to bardzo przekonywująca dystrybucja. W porównaniu z 10.2, którą miałem nieprzyjemność używać, wersja 11.0 reprezentuje całkowicie inny poziom. Nie dość, że ktoś postarał się o to, aby nie raziła jakimiś niedoróbkami w wyglądzie, to jeszcze ma bardzo dużo przyjaznych narzędzi obsługi już samego systemu, sprzętu itd. Tak, wiem… można to sobie w pliku tekstowym wygrzebać, ale ja jestem klikaczem jeżeli chodzi o konfigurację (no może poza szczególnymi wyjątkami, jak konfiguracja PHP, Apache czy MySQL, które lubię mieć pod bardzo ścisłą kontrolą – do reszty systemu nie przykładam uwagi, z racji tego, że nie ma być to maszyna, która ma chodzić przez 24h/dobę.

Cieszy obsługa mojej klawiatury (MS Natural Egonomic Keyboard 4000), jak również mojej karty telewizyjnej. Tak więc na razie żegnam się z pół-Debianem, zwanym też Ubuntu i przechodzę na ciemną stronę mocy :) Na jak długo? Jeżeli natrafię na coś, co mnie zirytuje i bedzie nie do przeskoczenia to zawsze płytka z Ubu jest pod ręką. Oczywiście openSUSE z Gnome…. KDE 3.5.9 to brzydkie, choć konfigurowalne bydle, ale KDE 4 to piękna pomyłka… jak dotychczas :-) C’mon developerzy KDE! Co z wami?

Pierwsze wrażenia z openSUSE, uwolnionym z maszyny wirtualnej – już wkrótce :)

1 2 3 4 5  Przewiń do góry