Tag Archive: Ubuntu

Postanowiłem wrócić do swojego ulubionego systemu operacyjnego :-) Ale aby było trudniej wybrałem tą wersję systemu, nad którą programiści Canonical dopiero zaczynają rozbebeszać podstawy systemu.

Pojawią się nowe hmmm…. „wskaźniki” – choć polska nazwa tych funkcji nie jest zbyt dobra ;p Przypadł mi do gustu wskaźnik dźwięku w którym poza standardowymi suwakami regulacji dźwięku pojawi się również integracja z popularnymi odtwarzaczami muzycznymi. Obecnie integracja działa z Rhytmboksem, ale już nie długo mają powstać wtyczki do Banshee i Amaroka. Zapomniałem napisac na początku – system jest o wiele szybszy od Ubuntu 10.04. Start systemu to jedynie 10 sekund. To dosyć szybko jak na komputer z konwencjonalnym dyskiem twardym.

Jestem również mile zaskoczony (choć tutaj podziękowania raczej nie pójdą do Canonical) najnowszymi wersjami binarnych sterowników NVIDII. Obecnie nie spowalniają one tak bardzo startu systemu, jak to było w poprzednich wersjach. Nie zostały jeszcze usunięte niektóre aplikacje, których los już został przesądzony – czyli np. przeglądarka obrazków F-Spot. Większe zmiany będą w Centrum Oprogramowania, gdzie pojawią się komercyjne aplikacje. Całkiem możliwe, że udostępnienie płatnego sklepu przez Canonical zbiegnie się z premierą wersji beta klienta Steam na Linuksa.

Mimo iż jest to wczesna wersja rozwojowa to jest niezwykle stabilna. Ani razu system, czy środowisko graficzne nie uległo awarii. Rozwój systemu idzie w dobrą stronę (może poza przyciskami okien po lewej stronie, ale może się przyzwyczaję jeszcze. 48 godzin to za mało do zmiany trybu w jaki się korzystało z okienek :)

Pomimo starań, rok 2010 nie będzie jeszcze rokiem Linuksa na komputerach biurkowych. Mimo tego przyszły rok może być przełomowy dla pingwina.

Dotychczas jedynym systemem opartym na jądrze Linuksa, który trafił do świadomości klientów jest Android. Popularyzowany przez kolejne firmy jak LG, które zapowiedziało wydanie z marszu 20 modeli jeszcze w tym roku. Rynek telefonów zalewa tsunami zielonych, wrednych robotów i nie wygląda na to, aby ten trend się w najbliższym czasie odwrócił. Niektóre firmy zawdzięczają swoje dalsze istnienie wolnym systemom operacyjnym. Dajmy na to Motorolę na której 2 lata temu każdy stawiał krzyżyk  jak tylko przypominał sobie, że ta firma jeszcze istnieje. Teraz kondycja firmy diametralnie się zmieniła – głównie poprzez genialnie przeprowadzoną kampanię, promującą Motorolę Droid w której stara firma drwiła z mistrzów mody, stylu i elegancji.

A co z komputerami biurkowymi? W świecie wielu dystrybucji Linuksa nowi użytkownicy są troszkę zagubieni. Poleca się Ubuntu, Fedorę czy OpenSUSE. Polecało się jeszcze Mandrivę, ale chyba przyszłość tej dystrybucji jest przesądzona. Ja zaryzykuję stwierdzenie, że wielu graczy na rynku dystrybucji Linuksa po prostu się nie różni niczym, czego by nie można było uzyskać u konkurencji. Jeśli odpowiecie, że różne dystrybucje posiadają różne systemy pakietów to ja odpowiem tak: co użytkownika to obchodzi? Dla normalnego użytkownika jest ważna przeglądarka internetowa, pakiet biurowy czy program poczty. A w większości przypadków te oprogramowanie jest identyczne.

Jest to poważna wada ruchu OpenSource, które trąci zwyczajnym egoizmem twórców oprogramowania. Wyznają oni zasadę, że jak coś się nie podoba to wolą stworzyć  coś nowego i często nie na ich siły, niż wejść głębiej w społeczność i zacząć działać w kręgach decyzyjnych projektów. O ile istnienia takich dystrybucji jak SLED, czy RHEL nie mam jak oceniać – są to dystrybucje komercyjne, które muszą istnieć w ofertach Novella i RedHatu o tyle istnienia takich projektów jak Linux Mint  nie potrafię zrozumieć i dlatego właśnie uważam, że istnienie takich dystrybucji jak Linux Mint jest bezsensownym marnowaniem czasu.

Twórcy Minta postawili sobie na celu ucywilizowanie Ubuntu – zmodyfikować proces instalacji programów, dodać kodeki, skórki, narzędzia kopii zapasowej, czyli coś co można bez problemu znaleźć w repozytoriach Ubuntu. Czyli zamiast stworzyć projekt na Launchpadzie, który jest centrum programistycznym Canonical to tworzy się nowy, niestety skazany na porażkę projekt. Najzwyczajniej w świecie zbyt blisko padło jabłko od jabłoni.

To półrocze jest niezwykle pracowite dla zespołu, który pracuje nad systemem Ubuntu. Odejście od dotychczas charakteryzujących dystrybucję brązów, starego logotypu, niepatyczkowanie się z monumentalnymi projektami OS takimi jak Gimp czy nieprzywiązywanie zbytej uwagi do tego, że niektóre programy są pisane w C# sprawia, że Ubuntu wniosło wiele świeżości w świat Linuksa i przy okazji zademonstrowano czym jest prawdziwa wolność. Wolnością nie jest przecież używanie wolnego oprogramowania. Wolnością jest wybór pomiędzy oprogramowaniem z otwartym źródłem i oprogramowaniem zamkniętym. Dzięki takiej mentalności, dalekiej od filozofii Richarda Stallmana oraz zawziętości Marka Shuttlewortha na Linuksa zaczęły spoglądać również takie firmy jak Valve, która – to już raczej pewne – opublikuje klienta Steam wraz z silnikiem Source dla pingwinka. Wspomnę też przy okazji o istniejącym Polsce sklepie internetowym z grami przeznaczonymi wyłącznie dla Linuksa.

Ubuntu przez lata stopniowo modyfikowało podstawę jaką jest Debian pod własne potrzeby. Oczywiście nie obyło się bez wpadek – nowy wygląd miałbyć już w Ubuntu 8.04, jednak chyba wtedy jeszcze nie było koncepcji w którą stronę może ewoluować interfejs Ubuntu. Programiści Canonical stworzyli takiej projekty jak upstart, serwis Launchpad.net czy system wersjonowania plików Bazaar. Pojawiło się Centrum Oprogramowania, które w przyszłości ma się stać pierwszą realną platformą sprzedaży oprogramowania dla Linuksów w której użytkownik będzie mógł zapoznać się z oprogramowaniem przed instalacją oraz ocenić program po instalacji. Istnienie takiej platformy moim zdaniem jest niezbędne do jakiegokolwiek zainteresowania wielkich firm i korporacji Linuksem, jako systemem dla użytkownika końcowego.

Pulpit Ubuntu 10.04

Ubuntu 10.04

Canonical zależy na przyciągnięciu jak największej rzeszy użytkowników. Widać to po krokach jakie poczynił przy wydaniu Ubuntu 10.04 – zaoferował usługi typu Ubuntu One oraz Ubuntu One Music Store. Takich usług nie oferują Novell czy RedHat, dlatego właśnie Ubuntu zaczął się wyróżniać na tle innych graczy na rynku. Próbuje się zmienić nieco przestarzały i klasyczny układ środowiska Gnome, który większości jest chyba powszechnie znany i mało lubiany. Widać, że Canonical postawił sobie za cel nadawania tonu rozwojowi platformy Linuksowej poprzez eksperymentowanie z różnymi elementami interfejsu oraz opracowywaniem spójnego API systemowego. Chcą w najbliższym czasie usunąć zasobnik systemowy i zastąpić go wskaźnikami. Odpowiedzieli sobie słusznie na pytanie – dlaczego (dla przykładu) odtwarzacz muzyczny ma marnować miejsce swoją ikoną, skoro można go zintegrować ze wskaźnikiem ustawień dźwięku? Nie ma racjonalnego powodu, aby marnować miejsce na ekranie.

Jeśli zespół Canonical utrzyma tempo rozwoju swojej dystrybucji, pracy nie tylko u podstaw systemu ale również opracowywania nowych usług dla użytkowników czy współpracy z twórcami popularnych programów komercyjnych to ma realną szansę na poruszenie statystyk udziału Linuksa w rynku systemów desktopowych. Światełko w tunelu przynoszą statystyki udziałów Linuksa wśród odwiedzających dobreprogramy: w kwietniu było ich 1,72%, a w maju 1,95%. Różnica 0,2% może to świadczyć o daniu szansy nowej wersji Ubuntu przez niektórych użytkowników. Szansa może być jednak bardzo złudna – jeśli Canonical przy rosnącej popularności Ubuntu zaliczy jakąś wpadkę to może to się skończyć źle dla wizerunku Linuksa.

Dzisiaj w ramach repozytorium dziennych migawek chyba najlepszego odtwarzacza multimediów Banshee pojawiła się poprawka, która naprawia drobny, ale szeroko znany wielu autorom aplikacji pod Gnome błąd. Polega on na błędnym interpretowaniu tła ikony w zasobniku systemowym. Dla przykładu w najnowszych, ciemnych motywach Ubuntu tło ikony jest białe. Dzieje się tak, ze motyw ustawia na panelu Gnome swoją grafikę – gradient, ale kolor panelu jest domyślnie brany inny – w tym wypadku biały. Poprawka ta jest już dostępna dla użytkowników Ubuntu Karmic i starszych. Pod Lucid Banshee się nie zbuildował poprawnie i jeszcze nie jest dostępny.

Zainteresowanych odsyłam do repozytorium Banshee Daily na launchpadzie.

Posiadając Ubuntu, postawionego na komputerze z kartą graficzną firmy Nvidia użytkownik narażony jest na kilka nieprzyjemności. Na szczęście problemy są mianem „przejściowych”.  Wszystko przez skądinąd wygodny tryb pracy sterownika Twinview, który pozwala na obsługę wielu ekranów jednocześnie, pomiędzy którymi można przeciągać aplikacje. Ja posiadam komputer podłączony do telewizora (FullHD) oraz monitor 1440×900. Problem w tym, że system widzi to jako ekran o rozdzielczości 3360×1080. Natywne gry w Linuksie korzystają z tych wartości do wyświetlenia okna gry.

Efektem jest uruchomiona gra w trybie pełnoekranowym  z interfejsem pomiędzy obydwoma urządzeniami. Ta opcja by się sprawdziła idealnie, jeśli miałbym dwa takie same monitory postawione obok siebie, ale co jeśli telewizor służy mi do oglądania filmów, a pograć bym chciał na monitorze? Tutaj wychodzi ułomność binarnego sterownika made by Nvidia. Choć sytuacja jest do odratowania, bo firma zdała sobie sprawę z tego błędu, a wszystko sprowadza się jedynie do drobnej modyfikacji pliku xorg.conf.

Jeśli wygenerowałeś swój plik przy pomocy nvidia-settings albo nvidia-xconfig to prawopodobnie będziesz miał coś podobnego:

Section "Screen"
    Identifier     "Screen0"
    Device         "Device0"
    Monitor        "Monitor0"
    Option         "metamodes" "CRT: 1440x900 +0+0, DFP: 1920x1080 +1440+0;"
    DefaultDepth    24
    SubSection     "Display"
        Depth       24
    EndSubSection
EndSection

Jak widzisz jako CRT został zidentyfikowany monitor, a jako DFP telewizor. Wystarczy zmodyfikować linijkę metamodes do takiej postaci:

Section "Screen"

    ...
    Option         "metamodes" "CRT: 1440x900 +0+0, DFP: 1920x1080 +1440+0; CRT: 1440x900 +0+0, DFP: NULL"
    ...
EndSection

Po restarcie X’ów gra, która będzie próbowała uruchomić się w trybie pełnoekranowym uruchomi się na monitorze. W tym samym czasie wyjście na TV zostanie wyłączone automatycznie. Gdy zamkniesz grę, sterownik wróci do pierwszego zestawu ustawień. Oczywiście można te ustawienia wyklikać w konfiguratorze sterownika dostarczonym przez Nvidię, ale po co? :P

Jeśli masz kartę graficzną firmy Nvidia z serii GeForce 8 i nowszych możesz się zastanowić nad instalacją odtwarzacza Mplayer/SMPlayer specjalnie przygotowanego do dekodowania strumienia video przy pomocy w/w kart graficznych. Pracę nad tym prowadzone są w ramach jednego z projektów w serwisie Launchpad i naturalnie są dostępne dla użytkowników Ubuntu (Hardy+). Po właściwy adres repozytorium zapraszam na tą stronę.

W ramach repozytorium dostępne są nie tylko pakiety odnoszące się do Mplayera oraz SMPlayera ale również dla Xine, więc prawdopodobnie dekodowanie HD pod KDE również będzie dostępne (nie wiem – nie testowałem, ale zachęcam do komentowania wszystkich użytkowników KDE :-) ). Nie testowałem też sterowników dostarczonych z tego repo. Dla jasności mam zainstalowaną wersję 195, pochodzącą z nvidia.com.

Pierwsze wrażenia? Wszystko stabilnie – zalecam zostawienie domyślnych ustawień filtrów wideo (które są domyślnie wyłączone, jeśli tylko skorzystasz z wyjścia vdpau). Obciążenie procesora mplayera przy dekodowaniu strumienia HD jest na poziomie ~2%. Wcześniej proces dekodowania dokładnie tego samego pliku obciążał procesor na poziomie ~30-40%, więc efekt jest zauważalny :-) W porównaniu do GL2 czy XV OSD nie jest nakładany na obraz, który później jest skalowany w górę (powstają wtedy dodatkowe piksele i wszelakie napisy są rozmyte). W vdpau OSD działa na poziomie okna programu, dzięki czemu w każdej rozdzielczości OSD odtwarzacza jest ostre i wyraziste.

Odnośnie mojego newsa na „dobrych”. Dziś jako jedni z pierwszych poinformowaliśmy o tej ankiecie. Po przemyśleniu tematu – teraz z perspektywy ponad 12 godzin od „wybuchu” tematu postawię dość brawurową tezę: z listy wszystkich „większych” aplikacji to właśnie Photoshop będzie pierwszym programem dostępnym dla Ubuntu. Read More »

Nowy system od niemieckich kolegów wygląda naprawdę ładnie. Robi większe wrażenie, niż nowe Ubuntu…. ALE :) Czarujące jest KDE4, które jest w kameleonie… problem w tym, że wraz z przesiadką na openSUSE pozbyłbym się prawdopodobnie najfajniejszej rzeczy, jaką ktoś w Linuksie wymyślił – serwera dźwięku PulseAudio…. :( KDE wolało iść w swoją stronę i znów środowisko jest podzielone na dwa projekty – Pulse Audio w GNOME oraz KDE ze swoim Phonomem. FAIL.

Zachęcony pozytywnymi ocenami i recenzjami niewydanego jeszcze oficjalnie środowiska KDE 4.3, ja … Człowiek o GNOMOwatej ideologii przeszedł na drugą stronę rzeki… Nie obyło się bez problemów, ale nie uprzedzajmy faktów… Read More »

Linux stanie w domu?

Wydawać by się mogło, że obecny okres dla systemów open source jest doskonałą okazją do tego, aby zaprezentować swoje niezaprzeczalne plusy światu i przekonać większą grupę użytkowników do siebie, do darmowej alternatywy względem systemu Microsoftu. Tak się niestety nie dzieje. Mamy rok 2009, rok największego kryzysu gospodarczego od 1930 roku a co nowego w świecie linuksa? Nowe powiadomienia w Ubuntu, kolejne przyspieszenie _startu_ systemu. Read More »

Wreszcie się doczekałem :) Tańcząc na grobie Visty, która jeszcze do wczoraj zawalała mi dysk, mam swoje Ubuntu na Toshibie A300-1GN. Ubu to jednak koniec długiej drogi, którą przeszedłem :) Był po drodze openSUSE. Było otwarcie i było binarnie… Całość jak w kiepskim dramacie ;P

Read More »

MySQL Workbrench to wygodne narzędzie do projektowania bazy danych – wizualnego, jak i skryptowego. Obsługuje wszystkie nowinki dostarczane z nowymi wersjami MySQL. Niestety nigdy nie została jeszcze wydana dla Linuksa? do czasu?

Read More »

Dziś mam do Was, drodzy parafianie,  małe pytanie: Jako, że powoli kończę migrację Windows Vista Home Premium spowrotem na Linuksa (na laptopie). Czy znacie jakiś edytor tekstu, wspomagający tworzenie wpisów na blogu? Jak wcześniej pisałem Windows Live Writer to idealny program do współpracy z WordPressem i teraz zastanawiam się, czy jest coś podobnego na Tuksa.

Ech… pozdrawiam AMD/ATI, którzy próbują wydać dokumentację z instrukcjami do obsługi grafiki 3D dla kart opartych o R635 ;P Jeszcze tak na prawdę tylko to trzyma mnie przy WVHP, ponieważ moja ulubiona gra- Red Alert 3 w WineHQ ma status „Gold”, a moja ulubiona „rzeźnia” – Unreal Tournament III za jakiś czas powinna już posiadać swojego natywnego klienta pod Ubu. Dodam tylko, że na biurku z nVidią nie ma problemu ;)

a300-1gn.jpg

Tak własnie sobie pomyślałem, że czas już stać się mobilnym – wiecie… nosić ze sobą taki elektroniczny gadżet ze sobą wszędzie, dzięki któremu sprawdzę pocztę, pogadam na GG, jak również pogram. Przy moim budżecie padło na laptopa Toshiba A300-1GN. Elegancki, podzespoły w całkiem, całkiem i jakoś tak cieplej się robi na duchu jak się widzi takiego laptopka :-)  Zaznaczam, że Toshiba to dość sprzedajna firma i umywa ręce od wspierania jakiś pokrzacznych systemów operacyjnych jakiejś bandy idiotów, którzy nie akceptują zamulonej programami typu Google Desktop cz McAfee Visty.

Całe szczęście jest jednak ktoś na tym świecie, kto stwierdził, że można być tym fajniejszym, wygodniejszym i bezpieczniejszym. Do zmagań w walce z całym hardwarem mojego cacka stanął na początku Ubuntu 8.04. Przegrał po hmmm.. 2 minutach, jak podczas bootowania się po prostu wywala z errorem. No ale traf tak chciał, że właśnie sobie ściągałem obraz ISO wersji 8.10 Alfa 5, która już grzecznie, bez krzyków i całkiem sympatycznie zainstalowała się na moim laptopie.

Kablem go, Kablem!

O dziwo: w sesji LiveCD mam dostęp do połączenia sieciowego (przy pomocy kabelka, bo wireless sobie zostawiam na deser :-) ), takiego połączenia już niestety nie uzyskuję po instalacji systemu na dysku laptopa.Poszukałem więc sobie informacji, jak (i czy w ogóle) system widzi jakieś urządzenia sieciowe. Co się okazało: widzi. Sprzęt dumnie napina muskuły witając się ze mną jako Realtek RTL8101E. Znając już imię mojego nowego kolegi zapytałem mojego starego kumpla Google o co chodzi. Otrzymałem odpowiedź, że podobno w jądrach większości dystrybycji jest sterownik powiedzmy sobie szczerze – marnej reputacji. Wymieniłem sterownik wg. instrukcji:

Check whether the built-in driver, r8169.ko (or r8169.o for kernel 2.4.x), is installed.
# lsmod | grep r8169

If it is installed, please remove it.
# rmmod r8169
note: If the built-in driver cannot removed by rmmod, please edit /etc/modprobe.conf and comment ‘alias eth0 r8169′. Then, remmove it again or reboot your computer.

Unpack the tarball :
# tar vjxf r8101-8.aaa.bb.tar.bz2

Change to the directory:
# cd r8101-8.aaa.bb

If you are running the target kernel, then you should be able to do :

# make clean modules    (as root or with sudo)
# make install
# depmod -a
# insmod ./src/r8101.ko    (or r8101.o for kernel 2.4.x)

You can check whether the driver is loaded by using following commands.

# lsmod | grep r8101
# ifconfig -a

Co ku mojej uciesze dało porządane rezulataty :-) I już mogłem ściągać pakiety do aktualizacji ( jak wiadomo warto być z aktualizacjami – szczególnie przy niestabilnych jeszcze wydaniach ).

WiFi, iFiW

Teraz czas na kartę sieciową, ale tą bezprzewodową. Udało mi się już trafić na okres, kiedy to Intel wypuścił już sterowniki do urządzeń „5100″ (choć moja karta przedstawia się jako  Intel Corporation Device 4232). W nowej wersji Ubuntu, dzięki nowej wersji jądra,  karta WiFi działa „out-of-box”.

Bluetooth

W laptopie został zainstalowany moduł firmy Broadcom. Zaowocowało to tym, że urządzenie było kompletnie niewidoczne (Windows twierdzi, że jest to urządzenie USB) pod poleceniem lsusb, jak również nie dostawałem wyników w hcitool dev. Po instalacji pakietu b43-firmware (z zaznaczoną opcją Fetch przy konifugracji pakietu) pojawiło się urządzenie i przeprowadziłem pierwszą, udaną komunikację ze swoją komórką.

Multimedialne jest… wszystko :-)

Wszystkie klawisze multimedialne pod Ubuntu działają i mają się dobrze. Rhytmbox doskonale rozumie polecania, wydawane przy pomocy klawiszy.

Kto zawalił?

Zawaliło ATI :-) Mój Radeon 3650 Mobility nie jest obsługiwany pod linuksem. Są dwie przeszkody: najnowsze sterowniki od ATI (wersja 8.9) nie wspierają X.org 7.4. Downgrade mija się z celem w przypadku Ubuntu 8.10. Nie po to się wydaje nowsze, poprawione oprogramowanie, aby później użytkownicy byli zmuszani do downgade’u :-( Po drugą przeszkodą jest to, że ta wspaniała karta graficzna nie posiada wsparcia swojego producenta. Możliwe, że po udostępnieniu nowych wersji najpopularniejszych dystrybucji, to pojawią się upragnione sterowniki :-) Można oczywiście skorzystać z otwartego sterownika RadeonHD w najnowszej wersji (1.2.1 w momencie pisania wpisu).

A reszta?

Reszta urządzeń raczej działa. Piszę raczej, bo jak na razie nie zauważyłem jakiś specjalnych odejść od normy.

Twórcy jednego z największych na świecie repozytoriów „debowych” wersji programów , zgodnie z zapowiedziami, uruchomili serwis Playdeb.net w wersji beta. Playdeb.net wystartował 1 września 2008 roku. Jego celem jest stworzenie jak najbardziej kompletnego repozytorium z grami pod systemy oparte o system pakietów DEB. Projekt początkowo nosił nazwę Playbuntu, lecz firma Canonical nie udzieliła pozwolenia na taką nazwę. Serwis zawiera aktualne wersje najpopularniejszych gier na platformę Linux, gdzie znajdziemy takie tytuły, jak Urban Terror, Enemy Territory, WarZone 2100,  Alien Arena 2007 czy FreeCiv. Wszystkich gier jest jeszcze mało ale zapewne dojdą nowe tytuły wkrótce, bo zamierzeniem autorów jest przeniesienie wszystkich gier z getdeb.net do Playdeb.net. Oczywiście na sam koniec już magiczny url do repozytoriów Playdeb.net:

deb mirror://www.getdeb.net/playdeb-mirror/hardy/// hardy/

Do pobierania paczek ze strony playdeb.net wymagany jest pakiet apturl (standardowo zainstalowany w Ubuntu 8.04)

Linux-vs-Microsoft.jpg

Jaki to program? To Banshee. O dziwio nie muli, nie przywiesza się. Ma tendencję raczej do po prostu działania. Banshee to odtwarzacz multimedialny, dedykowany platformie *niksowej. Został napisany tak konkretnie to w C#. Kiedyś używałem AmaroKa, ale jego rozwój mnie nie zadowala, poza tym przy okazji ładował mi do pamięci 3/4 KDE, więc poszukałem alternatywy. Znalazłem ją przy okazji testów openSUSE i zostałem normalnie oczarowany prostotą, szybkością oraz stabilnością programu. Wszystko, czego potrzebuję znajduję się w nim. Autorzy na szczęście pomyśleli o jakimś systemie wtyczek dla programu. Otwiera bez problemu najpopularniejsze formaty, jest dedykowany środowiskom graficznym, opartym o GTK. Jeżeli szukacie jakiegoś odtwarzacza multimediów to musicie spróbować i przetestować ten oto przemiły program :-) Oczywiście oto repozytorium, aby mieć najnowszą wersję:

deb http://ppa.launchpad.net/banshee-team/ubuntu hardy main

Małe wyjaśnienie co do tego obrazka wyżej: zwykle jest na odwrót – to panowie z Redmond lubią korzystać z dobrodziejstw Open Source – w tym wypadku, dość przewrotnie – jest dokładnie na odwrót.