No właśnie… jak to jest, że niektóre związki mogą się obrazić na gospodarza danego spotkania, że zaprosił pozostałe, mniejsze związki zawodowe. Oczywiście mam na myśli sławną debatę Premiera z związkowcami Stoczni Gdańskiej. Jako, że "S" walczyła o demokrację, o pluralizm tym bardziej może dziwić to, że nagle szanowni Panowie się obrażają, że do głosu dopuszcza się osoby, które również tam pracują, którym również zależy na przyszłości tej spółki.
Przypomina mi się dość śmieszne powiedzonko byłego Prezydenta Francji – ?Polska miała okazję, aby siedzieć cicho?. Tutaj związkowcy akurat mieli okazję, aby właśnie coś mądrego powiedzieć. Odbiór społeczny biegających panów z płonącymi oponami na ulicach Warszawy nie jest zbyt dobry, a debata dawała szansę przedstawienia swojego zdania. Przecież cały czas narzekają, że ich głos nie jest słyszalny. Chyba szansa na wystąpienie w prime-time raczej nie można nazwać odbieraniem głosu? :-)
Mam szczerze powiedziawszy mieszanie uczucia wobec związków zawodowych i dobrze pamiętam strajki z początku XXI wieku, jak również te wcześniejsze. Obecnie jednak rodzi się słowo ?dosyć? w mojej głowie. Dosyć biegania po ulicach, dosyć okupacji i palenia opon. Miejsce jest przy stole do rozmów.
Jedna odpowiedź dla Związkowa Solidarność (?)
Airborn poniedziałek, 18 Maj 2009
S, to niestety się już w dupach poprzewracało. Zaczynam mieć wrażenie, że to oni są siłą destabilizującą działanie stoczni (zresztą, miałem okazję posłuchać jak działają w innych zakładach pracy, co tylko umacnia moje zdanie).