
Dziś będzie mój rewanż. A więc pod tak zaskakującym tytułem chciałbym – jako oddany fan – zaprotestować przeciwko robieniu z klientów idiotów. Ale zacznijmy od początku – jako oddany fan serialu „Chuck” zakupiłem w sklepie internetowym Merlin 1. sezon tego serialu. W środku pudelka znajdują się 4 płyty DVD z tym serialem. Dlaczego więc nasz drogi Warner Bros ssie? Drogie Warner Home Video, Jako klient, który wydał 135,99 zł ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy na swój ulubiony serial mam prawo domagać się, aby ten dystrybutor NIE ROBIŁ ZE MNIE IDIOTY.

Mam dwa zarzuty wobec mojego nowego wydatku. Otóż za taką cenę mógłbym spodziewać się, że płyty będą wypełnione odcinkami i dodatkami związanymi z serialem. Nic bardziej mylnego. Na prawdę chciałbym poznać kretyna i idiotę który zadecydował o tym, że na DVD umieszczono reklamę antypiracką, która sugeruje klientowi aby ten właśnie klient, który kupił oryginalne DVD, nie kradł i nie pobierał serialu z Internetu. Co gorsza – przed reklamą mamy standardowe menu wyboru języka interfejsu DVD. Kupując zlokalizowane DVD oczekiwałbym, że sekcja „Polska” znajdzie się gdzieś zaraz na wierzchu. A jednak nie. Opcję języka wyboru znajdziemy na 3 stronie! WTF? Rozwiewając wątpliwości: lista nie jest poukładana alfabetycznie! Tak więc na płytce zakupionej w Polsce, język polski znalazł się na 36. miejscu za (lista zawiera nazwy krajów, nie języków):
- Wielką Brytanią
- Irlandią
- Australią
- Austrią
- Belgią
- Belgią (tak, są dwie wersje językowe dla Belgów)
- Niemcami
- Danią
- Hiszpanią
- Francją
- Finlandią
- Włochami
- Holandią
- Norwegią
- Szwajcarią
- Szwecją
- Albanią
- Na drugiej stronie jest cała masa tekstu z którego przeczytaniem miałbym problem, ważne, że jest 16 pozycji
- I wreszcie na trzeciej stronie, na 3 pozycji znajduje się przycisk wyboru języka dla naszego kraju!
Po pięknym przebrnięciu przez całą listę zostajemy uraczeni takim filmem: Niech was nie zmyli powalająca liczba wersji językowej na płycie DVD. Po wyborze języka polskiego, zapoznaniu się z reklamą antypiracką (w której napisy są po angielsku :P). Zostajemy uraczeni… angielskim interfejsem menu. TAK!!!! Panom z Warner Bros. chyba nie chciało się przygotować spolszczonego interfejsu dla plebsu. Oczywiście w interfejsie mamy ponownie możliwość wyboru języka. Tym razem zgodnie z napisami na pudełku: polski, hiszpański, duński, holenderski, fiński, francuski, norweski, portugalski i szwedzki.

*Tak mawiał klasyk.
Może zgłupiałem, ale PO CHOLERĘ utrudniać życie klientowi, który wydał – przypomnę! – zasrane 135,99 zł?! PO CO JEST TO PIERWSZE MENU z milionem języków skoro: A) REKLAMÓWKA JEST W ANGIELSKIEJ WERSJI JĘZYKOWEJ B) dajmy na to wybrałbym wersję arabską czy jakąś inną, której przecież na DVD nie ma. Czy to nie jest oczywista oczywistość(*)? No ale to nie koniec… na moje nieszczęście wybrałem przecież wersję polską (w menu przed reklamówką). Co ciekawe… jeśli bym teraz w głównym menu wybrał opcję odtwarzania, to napisy nie zostaną wyświetlone. PRZECIEŻ WYBRAŁEM JĘZYK POLSKI DO JASNEJ CHOERY!!! Jakim trzeba być młotem aby tak spierdzielić sprawę?! No dobra, wracam do menu głównego, wybieram odtwarzanie serialu z napisami polskimi. Mogę usiąść w fotelu i cieszyć się udanym zakupem…. Jasne. Oczywiście, że nie. Firma Warner Bros zapewniła mi atrakcyjne tłumaczenie mojego ulubionego serialu. Pomijam już czcionkę, użytą do wyświetlania napisów, która wygląda niczym ta z Commodore 64(**). To już standard.

** Tak wyglądały stacje robocze, które potrafiły wyrednerować taką czcionkę
Nie wiem czy kojarzycie, ale jest tam postać Devona Woodcomba, który posiada dość osobliwą ksywkę „Captain Awesome” niestety tłumacz chciał być fajny i pokusił się o przetłumaczenie tego przezwiska… Oczywiście musiało wyjść tak, jak to zwykle wychodzi, kiedy to niefajni ludzie starają się używać słów uważanych przez nich za „fajne”. Tak więc Captain Awesome został przetłumaczony na „Kapitan Czad„. Ale to nic. To jeszcze można wybaczyć. Mogę się założyć z kimkolwiek o milion złotych, że tłumacz(ka) albo: był(a)idiotą(ką), albo nie znał po prostu obrazu, który tłumaczy. Dlaczego? Jeśli widzę na obrazie bohatera, który pali cygaro a z napisów mogę dowiedzieć się, że pali on papierosa to mogę zaryzykować tezę, że ten wredny osobnik, tłumaczący tekst nie widział odcinka. Tak więc moi drodzy, włochaci przyjaciele z Warner Bros. Prosiłbym Was o zastanowienie się dwa razy, zanim cokolwiek spierdolicie i będziecie sobie życzyli za tak wykonane tłumaczenie, za filmik sugerujący klientowi, że jest złodziejem kolejnych 135,99zł (choć nie… 2. sezon jest 2x dłuższy, więc pewnie do zapłacić przyjdzie mi z 260-280 zł). A! Te wasze hasło:

Możecie sobie wsadzić w najciemniejszy zakamarek waszego otworu z tyłu ciała. Prosicie, aby nie okradać (kto wymyślił to, że umieszczacie taki film w legalnie zakupionym produkcie??), a w zamian klient dostaje produkt, który mógłby równie dobrze leżeć w koszu… w MediaMarkt z płytkami za 9,99 zł. Albo lepiej. Można by zrobić bundle z np. jakąś golarką albo lodówką.
Jesteście beznadziejni, wasz kochający,
Tomasz „Tomick” Janusz
===================
PS:
Nie napisałem tego z czystej przyjemności, choć taką po nim odczuwam.
Pisząc o tym chcę, niczym Horacy, słowem postawić pomnik trwalszy od tego ze spiżu.
Wpis ma być dla Was memento, ma wisieć w Internecie, gdzie zawsze będziecie mogli zobaczyć jakie błędy popełniacie i aby inni przemyśleli zakup u was płytek, bo przecież czasami warto sobie odpuścić i wydać kasę na coś ważniejszego, niż na tak spartoloną robotę. I to nie pierwszy raz! Polecam zakup Szklanej Pułapki 3 & 4 ( jej nie jestem aż tak oddany – Chuck przelał czarę goryczy :/ ). Tam również doświadczymy równie starannej, co w przypadku Chucka, roboty.